DPI – (ang. „dots per inch”) – w tłumaczeniu na język polski „punktów na cal”

1 cal = 25,4 mm = 2,54 cm

Tyle tytułem wstępu.

Zdawałoby się proste i nie pozostawiające marginesu na wątpliwości, a jednak…

Zacznijmy od próby określenia elementu zwanego „punkt”.

Dla aparatu cyfrowego, skanera, ekranu monitora – punkt nazywamy pikselem. Jest to najmniejszy element jaki te urządzenia są w stanie odwzorować. Piksel opisany jest jeszcze dodatkowymi informacjami takimi jak jasność czy barwa. W przypadku wymienionych urządzeń piksel może reprezentować jeden z 256 odcieni szarości lub jedną z ponad 16 milionów barw. I wszystko byłoby dalej proste gdyby nie drukarki atramentowe. Drukarka taka, aby wydrukować jeden piksel dla – przykładu szary – robi to za pomocą odpowiednio umieszczonych czarnych punkcików na białym tle papieru. Zazwyczaj czyni to w tablicy o wymiarach 16×16 punktów. Wynika z prostego obliczenia (16×16), że drukarka drukująca piksel o barwie czarnej wydrukuje 256 „swoich” punktów. Wróćmy zatem do głównego tematu. Jednostka DPI mówi, ile punktów można „upchnąć” w linii o długości 1 cala. Dla przykładu rozdzielczość 300 DPI oznacza, że w linii o długości 1 cala (2,54 cm) mieści się 300 punktów. Tyle, że wspomniana drukarka atramentowa postawi faktycznie w jednocalowej linii 300×16=4800 punktów.

Podany przeze mnie przykład 300 DPI nie jest przypadkowy. Otóż chcąc otrzymać dobrą jakościowo odbitkę fotograficzną z aparatu cyfrowego trzeba zapewnić taką właśnie rozdzielczość. Poniższym przykładem spróbuję to zilustrować.

Chcemy wykonać w fotolabie odbitki fotograficzne o wymiarach 10 cm x 15 cm. Jak zatem ustawić aparat cyfrowy? Policzmy…
Dla uproszczenia przyjmujemy, że cal ma dokładnie 2,5 cm.

Przeliczamy wymiar fotografii z cm na cale:

  • 10cm / 2,5 = 4 cale
  • 15cm / 2,5 – 6 cali

Do osiągnięcia dobrej jakości potrzebujemy 300 punktów na jeden cal czyli:

  • 4 cale x 300 = 1200 punktów
  • 6 cali x 300 = 1800 punktów

Aparat cyfrowy powinien zapewnić zatem rozdzielczość 1800×1200 punktów. Jeśli nasz aparat cyfrowy nie posiada takiej, albo podobnej rozdzielczości musimy przygotować obraz sami w programie graficznym, lub zdać się na pracę fotolabu (czego bardzo nie polecam). Maszyna w fotolabie skalując obraz do 300 DPI (czyli do rozdzielczości policzonej wyżej) nie robi nic poza tym skalowaniem. Skalowanie ma to do siebie, że przeważnie „gubi” ostrość. Efekt może być bardzo różny.

Pozostaje do wyjaśnienia jeszcze jeden problem. Kupując atramentową drukarkę fotograficzną czytamy w parametrach technicznych: rozdzielczość 4800 DPI. Zastanawiamy się wtedy – po co? Przeciez zupełnie wystarczy 300. Z całego zamieszania najlepiej skorzystali marketingowcy 🙂 Przypominam, że drukarka, aby wydrukować 1 punkt drukuje raster 16×16 (256) „swoich” punkcików. Zatem wykonując obliczenie 4800 / 16 = 300 sprawa staje się jasna. To marketingowe 4800 DPI odpowiada 300 DPI u maszyny fotograficznej.

Na zakończenie kilka słów o tzw. informacji EXIF. Pliki graficzne (np. jpeg) pochodzące z aparatów cyfrowych zawierają często informacje dotyczące różnych parametrów obrazu (paleta kolorów, rozdzielczość, parametry ekspozycji, model aparatu, itp). Na tej liście znajduje się tez parametr DPI. Zawsze czytając EXIF pliku graficznego zastanawiam się – po co?. Co mi daje określenie DPI bez kontekstu wymiarów fizycznych odbitki foto? Otóż dokładnie… NIC.

Często jestem świadkiem rozmów osób oglądających swoje cyfrowe zdjęcia licytujących się „czyj aparat robi lepsze DPI” :). DPI można rozpatrywać w odniesieniu do odbitki fotograficznej, wydruku, czy wymiaru wyświetlanego obrazu na monitorze komputera, ale nigdy samo. Pliki z różnych aparatów zawierają różne „ciekawe” informacje o DPI. Dla przykładu Mój Canon EOS 300D zawsze podaje 180 DPI, Olympusy 144 DPI… Hmmm… Z przykrością stwierdzam (może tu rozczaruję kilka osób), że ta informacja w pliku EXIF jest całkowicie bezużyteczna. Co byśmy nie robili, to nasz monitor i tak jest w stanie wyświetlić obraz w rozdzielczości 72-78 DPI (zależy od modelu).

Kiedyś zaniosłem do jednego z fotolabów pliki do wykonania odbitek. Laborant zerknął na EXIF i powiedział: „marnie wyjdzie… Tylko 180 DPI). No cóż… Tym „optymistycznym” akcentem kończę artykuł zdając sobie sprawę, że na pewno nie wyczerpałem tematu, a Panu laborantowi gratuluję dobrego samopoczucia 🙂 W końcu mógł nie wiedzieć nawet co to jest EXIF…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.