Globalna galeria

Posted: 7 listopada 2019 in prace magisterskie
Tagi:

Formułując swoją wizję „globalnej wioski”[1], McLuhan widział media elektroniczne, jako wielką nadzieję dla ludzkości. Miały one umożliwić ludziom komunikację na masową skalę, poprzez obalenie barier czasowych i przestrzennych [McLuhan 2001]. Obecnie te przewidywania w znacznej mierze się spełniły za pomocą środków personalnego przekazu elektronicznego (internet, telefony komórkowe). Dziś internet stał się nieodzownym narzędziem komunikacji międzyludzkiej, środkiem wymiany myśli i poglądów, stał się medium masowym. Żadne inne środki masowego przekazu, nigdy tak doskonale nie pomagały w rozpowszechnianiu fotografii. Postęp technologiczny związany z komunikacją jest tak szybki, że często nie nadążamy ze śledzeniem nowinek technicznych. Fotografia (zwłaszcza cyfrowa) odnalazła w internecie szczególnego sprzymierzeńca.

Śledząc historię obu zjawisk (zobacz: Kalendarium historii internetu i fotografii cyfrowej), zauważymy że w roku 1976 pojawiła się „pierwsza iskierka” prowadząca do wspólnej historii – pierwszy komputer osobisty przeznaczony do użytku w domu – Apple I. Był on tylko drewnianą skrzynką z procesorem taktowanym zegarem o częstotliwości 1 MHz (czyli o parę tysięcy razy wolniejszym niż nam współczesne procesory)[2]. Dopiero w 1983 roku, Steve Jobs tworzy LisaOS GUI – system operacyjny z okienkowym interfejsem graficznym[3]. W mniej więcej tym samym czasie, internet przechodzi metamorfozę od „wojskowego cacka” do instrumentu dla naukowców i studentów. Rok 1993 staje się datą przełomową dla związku fotografii z internetem – powstaje pierwsza graficzna przeglądarka internetowa Mosaic[4] [5] – umożliwiająca oglądanie zdjęć zamieszczonych w sieci. Rok później, na amatorski rynek trafia pierwszy fotograficzny aparat cyfrowy – Apple QuickTake 100, z matrycą o rozdzielczości 640 x 480 pikseli. W następnych latach pojawiły się kolejne aparaty: Kodak DC40 (1995), Casio QV-11 (1995), Sony Cyber-Shot (1996).

Od tego momentu lawina runęła… Dostęp do internetu staje się świetnym pretekstem do kupienia aparatu cyfrowego, a jednocześnie posiadanie aparatu cyfrowego pretekstem do podłączenia internetu. Coraz więcej ludzi znajduje się w zasięgu łączy internetowych i coraz więcej ludzi kupuje aparaty cyfrowe. Według badań rynku, liczba sprzedanych w Ameryce Północnej aparatów cyfrowych w roku 2005 osiągnie prawdopodobnie 26 milionów (16% wzrost w stosunku do poprzedniego roku). Według tych samych prognoz, w roku 2005 nasycenie gospodarstw domowych aparatami cyfrowymi osiągnie 55% [Info Trends/CAP Ventures 2005]. W 2006 roku sprzedaż aparatów cyfrowych osiągnie około 89 milionów sztuk, co da 15% wzrost w stosunku do roku 2005 [Info Trends/CAP Ventures 2006]. Nigdy w historii fotografii nie było takiego boomu, jaki spowodowała fotografia cyfrowa. Na obecnym stanie rozwoju daje ona ogromne możliwości – od natychmiastowego oglądania efektów na wyświetlaczu aparatu cyfrowego, poprzez łatwe archiwizowanie i wyszuki­wanie zdjęć (np. poprzez słowa kluczowe), po możliwość natychmiasto­wego przesłania fotografii w dowolny punkt świata np. za pomocą przenośnego komputera (+internetu) lub telefonu komórkowego. [7]

Rozwój internetu odbywał się wraz z rozwojem fotografii cyfrowej i na odwrót – oba czynniki oddziaływały i dopingowały się wzajemnie, choćby z powodu „zwizualizowania” naszego świata (komunikacji i kultury) [McLuhan, por. Kita, por. Hopfinger, por. Olechnicki], zagęszczenia stru­mienia danych budującego naszą ikonosferę [Porębski]. Obecnie dzięki internetowi „w zasięgu ręki” mamy porady techniczne, usługi, sklepy ze sprzętem i materiałami fotograficznymi, itp. Mamy też tysiące, setki tysięcy zdjęć zamieszczonych w sieci. Niektóre z tych zdjęć mogą być dla nas bezwartościowe (np. zdjęcie z imienin u czyjejś cioci), ale czasami możemy znaleźć fotografie intrygujące, historyczne, artystyczne itp. (upraszczając – wartościowe). Przez internet można uprawiać „marketing artystyczny” lub korzystać z niego jako niezależnego środka wyrazu. Wielką nadzieję dla sztuki głosi „cyberkulturowy kustosz” – Steve Dietz [za: Zawojski 2005], próbując oprócz „tworzenia w sieci” urzeczywistnić ideę „muzeum sztuki sieci”, jako archiwum net-artu[8]. Dietzowi chodziło oczywiście o „sztukę internetu”, a nie o fotografię, jednak tę ideę można by doskonale przenieść na pole fotografii. Wspaniałe zbiory fotografii w nowojorskiej MoMA są poza zasięgiem przeciętnego Europejczyka – sieć dałaby jednak możliwość ich zdalnego oglądania[10].

Globalna sieczka

Niestety, nie wszyscy widzą internet w tak pięknych barwach. Czasami, gdy próbujemy coś znaleźć pośród pleniących się kłączy sieci, utykamy w martwym punkcie lub jesteśmy zwodzeni na manowce intrygującymi lub fałszywymi linkami. Tracimy przy tym masę czasu, choć sieć miała ułatwić nam życie i przyśpieszyć wyszukiwanie danych. Problem straconego czasu w sieci dobrze ujmuje Eriksen, zauważając, że choć pozornie internet daje nam możliwość szybszego działania, to poprzez cykl czynności związanych z obsługą komputera i oprogramo­wania w efekcie ten czas tracimy [Eriksen]. Na przykład mamy łatwiejszą i szybszą możliwość komunikacji poprzez pocztę elektroniczną („e-mail”: komputer + sieć) w stosunku do tradycyjnej poczty („snail-mail”[11]: pismo ręczne + żaglowiec, parowiec, samolot), jednak w związku z tą łatwością wysyłania e-maili oraz przyzwyczajeniem do otrzymywania na nie szybkiej odpowiedzi, nawet na e-maile typu „cze, uots ap? co slychac?”, tracimy masę czasu na czytanie e-maili, segregowanie ich w paczki, kasowanie spamu[12], itp. „E-mail to błogosławieństwo dla nadawcy, ale dla odbiorcy może być przekleństwem” [op.cit. ].

Odkąd „globalna wioska” McLuhan’a rozszerzyła swoje terytorium i skurczyła swoje wnętrze, problem czasu, a właściwie prędkości zaczął być coraz bardziej istotny. Największym oponentem zachwytów McLuhana jest Paul Virilio[13] – teoretyk dromologii, nauki o prędkości, a właściwie jej negatywnych skutków. Virilio analizuje jak wynalazki służące zwiększaniu szybkości życia wpływają negatywnie na ludzkość. Eriksen tak pisze o poglądach Virilia: „Jak to ujął teoretyk prędkości, (…) żyjemy obecnie w czasach bez opóźnień. (…) Czas, rozumiany jako środek budowania dystansu i bliskości, przestał istnieć.” [op.cit.]. Czas w ogólnym pojęciu przestaje płynąć strumieniem, a zaczyna przeskakiwać w coraz krótszych odcinkach. Zanika też zjawisko zwane niegdyś podróżowaniem. Obecnie dzięki samolotom i samochodom, podróż nie jest poznaniem, doświadczeniem, eksperymentem – jest przeskokiem, przełączeniem się z punktu a do punktu b, przy całkowitej utracie orientacji. „Podróżując” po świecie wirtualnym nie przebywamy jakiejś liniowej trasy w przestrzeni – przeskakujemy od hiperłącza do hiperłącza[14], nie mamy nawet pojęcia gdzie (i czy w ogóle) się one znajdują w świecie rzeczywistym [Virilio].

Lata 90. charakteryzowały się niespotykaną euforią związaną z internetem. Wielkie banki inwestycyjne obiecywały krociowe zyski z inwestowania w branżę nowych technologii. Jednak euforia ta zakończyła się ogromnym rozczarowaniem, spowodowanym wielkim krachem dotcomów[15] (w samym USA straty inwestorów wyniosły około 5 miliardów dolarów). Oprócz załamania giełdy, załamały się też nadzieje związane z internetem jako panaceum na dolegliwości demokracji. Okazało się, że sieć nie zbliża wcale ludzi – nie jest „narzędziem demokratycznej polityki”, a wręcz przeciwnie, powoduje izolację ludzi, przeszkadzając demokratycznemu dialogowi [Bauman 2005]. Wolność, wypisana na sztandarach internetu, w znacznej mierze okazała się „wolnością kontrolowaną” przez rządy i koncerny medialne. Regulacje prawne dotyczące praw autorskich chronią głównie interesy pośredników (koncernów i ich prawników), a nie samych autorów [Lessig 2004]. Pamiętajmy jednak, że internet jest fragmentem „machiny mediów”. W xXl wieku trudno jest człowiekowi mieszkającemu w „cywilizowanym świecie” uciec od radia, telewizji, gazet, internetu… Z jednej strony członek społeczności cywilizowanej może się cieszyć, że ma szeroki dostęp do informacji, z drugiej strony powinien mieć świadomość, że codziennie poddawany jest manipulacji informacyjnej. Zarzucany jest stosem informacji, które nie są istotne dla jego wiedzy o świecie, a są „medialne”, czyli dobrze się „sprzedają” (pod względem politycznym lub komercyjnym) za pomocą kanałów medialnych.

Przyjęcie założenia, że internet to największa dostępna skarbnica wiedzy jest ze wszech miar słuszne, pod warunkiem, że wykazujemy się skrajną nieufnością. Szum informacyjny, którego dostarcza internet, trzeba starannie przefiltrować. W tym szumie pełno jest „kleksów”, czyli bezsensownych, przypadkowych, nieprawdziwych informacji. Oprócz „kleksów” znajdziemy jeszcze więcej informacyjnych „koni trojańskich”, które celowo są wpuszczane do sieci, aby zwodzić na manowce zbyt ufnych internautów. Na pierwszy rzut oka mogą one wyglądać całkiem wiarygodnie, lecz każdą informację trzeba dokładnie sprawdzić w innych źródłach. Zresztą najlepszą metodą manipulacji informacyjnej jest nie wprowadzanie „fałszywek”, ale generowanie szumu zastępczego. Jak pisze Kapuściński:

„dla historyka żyjącego w XXI wieku podstawowym źródłem wiedzy o naszym stuleciu (o XX wieku) będą archiwa telewizyjne, miliony kilometrów taśmy. Tymczasem w telewizji otrzymujemy wersję historii najbardziej wyselekcjonowaną i udramatyzowaną. Zooming kamery to jest także sposób widzenia świata: zbliżając fragment obrazu, eliminujemy wszystko inne” [Kapuściński].

Ilość internetowych galerii fotograficznych (stron będących zbiorem fotografii cyfrowych bądź zdigitalizowanych) osiągnęła taki poziom, że bardzo trudno odnaleźć jakieś interesujące nas zdjęcia.[16] Jest to klasyczny przykład „szukania igły w stogu siana” połączonego z „odsiewa­niem ziaren od plew”.

Internet nie rozwijał by się tak bez fotografii cyfrowej, a fotografia cyfrowa nie rozwijała by się bez internetu. Jest to fakt. Zwróćmy jednak uwagę, że internet jako przestrzeń jest tylko preludium – fazą wstępną do wirtualnej rzeczywistości. Zastanówmy się teraz, czym jest VR i jak będzie ona wpływać na losy sztuki oraz fotografii.


[1]  więcej: http://pl.wikipedia.org/wiki/Globalna wioska (24.08.2005)

[2]  więcej: http://www.apple-history.com/?page=gallery&model=aI (15.09.2005)

[3]  GUI – Graphical User Interface [więcej: http://pl.wikipedia.org/wiki/GUI (15.09.2005)]. Zarówno Steve Jobs (współtwórca Apple) jak i Bill Gates (Microsoft) próbowali stworzyć graficzny (okienkowy) system operacyjny opierając się na pracach prowadzonych przez

Xerox. Apple stworzyło LisaOS w 1983 roku, wyposażając nim komputer Lisa. W roku 1985 na rynku pojawiła się odpowiedź Microsoftu – Windows 1.0. Jobs zarzucał Gatesowi kradzież pomysłu, jednak Gates odpowiedział: „Nie, Steve, myślę, że to było tak jakbyśmy mieli wspólnego sąsiada o nazwisku Xerox, włamałeś się do jego domu żeby ukraść telewizor, na miejscu stwierdziłeś, że ja wcześniej to zrobiłem i powiedziałeś:

Hej, to nie w porządku! To ja chciałem ukraść telewizor!”. [za: http://www.apple-history.com/?page=gallery&model=GUI (15.09.2005)]]

[4]  więcej: http://en.wikipedia.org/wiki/Mosaic %28web browser%29 (15.09.2q05)

[5]  za: http://www.folklore.org/StoryView.py?project=Macintosh&story=Desk Ornaments.txt (27.07.2006)

[6]  za: http://members.fortunecity.com/pcmuseum/windows.htm (28.07.2006)

za: http://homepage.mac.com/cameradecollection/others/Pages/6.html (28.07.2006)

[8]  cykl fotografii wykonanych telefonem komórkowym, [więcej: http://free.art.pl/fotografie/daleko blisko (27.07.2006)]

[10] Obecnie w kolekcji on-line MoMA jest okołóo 200 fotografii [http://www.moma.org/collection (10.07.2006)]

[11] Snail mail – dosłownie „ślimacza poczta”; żargonowe, żartobliwe określenie klasycznej poczty, która jest znacznie wolniejsza od nowoczesnej poczty elektronicznej

[za: Helionica – sieciowa encyklopedia informatyki. http://helionica.pl/index.php/Snail mail (10.08.2005)]

[12] Spam to elektroniczne wiadomości masowo rozsyłane do osób, które ich nie oczekują, np. niechciane reklamy [za: Wikipedia. http://pl.wikipedia.org/wiki/Spam (10.08.2005)]

[13] Zobacz: http://www.cyberforum.edu.pl/postacie.php3?ITEM=12 (23.08.2005)

[14] Hiperłącze (ang. hyperlink) to zamieszczone w dokumencie elektronicznym (tekstowym, graficznym, wideo, animacji, PDF, HTML) odwołanie do innego dokumentu lub innego miejsca w danym dokumencie. Odwołanie takie związane jest z fragmentem tekstu lub obrazem – uaktywnienie hiperłącza (kliknięcie lub nadejście odpowiedniego momentu) powoduje otwarcie dokumentu docelowego.

[za: Wikipedia. http://pl.wikipedia.org/wiki/Hypertext (23.08.2005)]

[15] dotcom – strona internetowa przeznaczona do działań komercyjnych, również popularne określenie firmy handlowej opartej na internecie.

Nazwa ta pochodzi od .com – zakończenia adresu internetowego stron komercyjnych. [za: http://www.powernet.co.uk/client/general/glossary.shtml (25.08.2005), por. http://en.wikipedia.org/wiki/Dotcom (25.08.2005)]

[16] Po wpisaniu do wyszukiwarki Google zapytania o treści: photo gallery, Google zaproponowało około 1,010,000,000 stron WWW zaindeksowanych jako pokrewne z tym zapytaniem, wyświetliło też informację, że część stron zbyt podobnych pominięto w wynikach wyszukiwania [za: http://www.google.pl (27.07.2006)].

Łączna ilość stron WWW zaindeksowanych przez Google to ponad 8 miliardów stron WWW [za: http://www.google.pl (11.08.2005)]

Przystosowanie samochodu Lublin do zasilania gazem LPG polega na wbudowaniu:

  • Zbiornika w kształcie walca pomiędzy podłużnicę ramy nośnej podwozia a poszycie ściany bocznej nadwozia lub na skrzyni ładunkowej (rozwiązanie optymalne), ewentualnie zbiornika toroidalnego pod ramę, w miejscu mocowania koła zapasowego (objętość zbiornika ograniczona do maks. 60dm3 ). Pojemność zbiorników walcowych zawiera się w granicach 30÷40dm3 z możliwością ich powiększenia poprzez zestawienie zbiorników o różnej pojemności. Wszystkie są testowane na ciśnienie robocze 2MPa oraz wyposażone w zespół zaworów, również z upustowym zaworem bezpieczeństwa. Gaz w zbiorniku znajduje się pod ciśnieniem 0,5÷1Mpa.
  • Elektrozaworu otwierającego dopływ LPG do reduktora.
  • Reduktora ciśnienia gazu z wbudowaną na wyjściu pompą krokową optymalizującą skład mieszanki palnej.
  • Mieszalnika w układzie dolotowym silnika umieszczonego pomiędzy filtrem powietrza a kolektorem dolotowym.
  • Instalacji elektrycznej z centralką wyposażoną w mikroprocesor kontrolujący proces spalania oraz unieruchamiający wtryskiwacze benzyny podczas zasilania silnika LPG.

Skroplony gaz przepływa ze zbiornika do reduktora, gdzie w wyniku rozprężenia przechodzi w stan lotny. W celu ułatwienia zmiany jego stanu skupienia, obudowa reduktora ciśnienia jest ogrzewana cieczą z układu chłodzenia silnika. Gaz w stanie lotnym przepływa do mieszalnika, w którym miesza się z zasysanym do silnika powietrzem.

Zapłonem steruje mikroprocesor przetwarzający informacje zbierane z: silnika krokowego (natężenie przepływającego gazu), przepustnicy mieszanki (zawartość tlenu w spalinach), reduktora ciśnienia (temperatura odparowania LPG) i cewki zapłonowej (prędkość obrotowa silnika). Przełącznik rodzaju paliwa umieszczony jest na tablicy rozdzielczej i ma dwa położenia: zasilanie tylko benzyną lub praca w cyklu automatycznym. W tym drugim przypadku zasilanie przebiega w ten sposób, że z reguły rozruch zimnego silnika odbywa się na benzynę, a po osiągnięciu temperatury reduktora 30° następuje przełączenie układu na zasilanie LPG bez udziału kierowcy. Lublin II z opisaną instalacją uzyskał homologację, a użytkownicy nowych pojazdów objętych gwarancją nie tracą uprawnień z tytułu jej montażu.

 Peugeot 406 LPG 1,8

Wbrew przypuszczeniom atrakcyjne osiągi, charakterystyczne dla modelu z 16-zaworowym silnikiem 1,8 dm3, nie ulegają ograniczeniu przy stosowaniu napędu gazowego. Samochód jest podobnie żwawy, przyspieszenia są godne tej luksusowej limuzyny, właściwie nie odczuwa się zupełnie, że podróżuje się „na gazie” i to 2,5 raza taniej. Zwraca uwagę wyjątkowo cicha praca silnika, wręcz wzorowo są wytłumione odgłosy układu jezdnego i uszczelnione nadwozie. Nawet przy prędkościach zbliżonych do maksymalnych nie trzeba w samochodzie podnosić głosu. W praktyce są nieodczuwalne różnice trakcyjne

przy zasilaniu gazem i benzyną, zarówno prędkości minimalne jak i maksymalne na poszczególnych biegach są identyczne. Przy przełączaniu z napędu benzynowego na gazowy nie wyczuwa się zakłóceń w pracy silnika niezależnie od prędkości obrotowej silnika, tylko kontrolne światło na tablicy rozdzielczej sygnalizuje, jakie paliwo jest spalane. Rozruch silnika w temperaturach dodatnich może być wykonywany przy zasilaniu gazowym, bez konieczności przełączania na zasilanie benzyną. W praktyce zużycie gazu jest niewiele, o ok. 3% większe niż zużycie benzyny. Toroidalny zbiornik gazu ma pojemność 57 dm3, ale maksymalna ilość gazu, którą można do niego wtłoczyć wynosi 42 dm3, w praktyce można go napełnić tylko w ¾ pojemności. Toroidalny zbiornik gazu znajduje się w miejscu koła zapasowego, którego po prostu w samochodzie nie ma. Dlatego, jeśli nie chcemy próbować naprawy uszkodzonego koła przy użyciu dwóch butli z pianką, które znajdują się w wyposażeniu Peugeota 406 LPG. Korek wlewu gazu nie jest chroniony tak jak korek wlewu benzyny, co nie jest korzystne ze względu na bezpieczeństwo oraz na możliwość zamarzania. W samochodzie znajdują się dwa wskaźniki poziomu paliwa: oddzielnie gazu, oddzielnie benzyny. Przydałyby się również dwa wskaźniki przebiegów dziennych (np. przełączane), aby można było orientować się np. ile kilometrów przejechaliśmy na gazie, a ile na benzynie. Wskaźnik ilości gazu podaję niedokładne dane (wskazuje mniejsze ilości gazu niż jest faktyczni w zbiorniku), a wskazówka stale się waha (to urządzenie wymaga chyba dopracowania). Należy pamiętać że w silniku musi być stosowany specjalny olej. Jazda Peugeotem 406 LPG to komfort na gazie, za niewielkie pieniądze.

„fotografia jest tak popularna jak coca-cola” [Lachowicz]

Kiedy w 1839 roku Daguerre ogłosił wynalazek fotografii, nikt nie spodziewał się jak potoczą się jej losy. Początkowo traktowano ją za mimetyczną „nowinkę techniczną”, lecz bardzo szybko zaczęto obawiać się, że fotografia oznacza „koniec malarstwa” (Paul Delaroche). Obawy te oczywiście były przedwczesne i nietrafione. Fotografia zmusiła tylko dotychczasowe malarstwo do przyśpieszonej ewolucji formalnej i merytorycznej, choć sama musiała czekać dziesiątki lat na uznanie jej jako dziedziny sztuki. Kiedy w końcu pogodzono się z faktem, że fotografia nie jest do końca tym co Arystoteles nazwał mianem mimezis, czyli sztuką naśladującą rzeczywistość, zaczęto doszukiwać się w niej znaczeń metafizycznych – śladu. Wątek fotografii jako „śladu” (przeszłości) poruszano już wielokrotnie w różnych kontekstach [por.: Michałkowska, Barthes: „fotografia = to-co-było”, Berger, Skarga…], dlatego nie będziemy się teraz tym zajmować. Odniesienie do minionej rzeczywistości przestało być takie oczywiste w momencie kiedy na scenę wkroczyła fotografia przetwarzana cyfrowo. Od tego momentu możemy mówić, że fotografia cyfrowa „żywi się” śladami przeszłości – korzysta z gotowych fotografii wykonanych wcześniej, często w innym celu. Podobnie jak pisze Derrida o fotografii rzeczywistej, istotą fotografii wirtualnej nie będzie odniesienie do rzeczywistości a odniesieniem do „bycia kiedyś”. Dla człowiek „zanurzonego” w VR tak samo istotne są wydarzenia wirtualne jak [Derrida].

Wraz z ogromną popularyzacją fotografii cyfrowej (przełom XX i XXI wieku) zaczęto doszukiwać się w niej zjawiska przełomowego – nie tylko nowej jakości, ale nowego rozdziału w historii fotografii. Nie da się ukryć, że pod względem popularności, łatwości obsługi i obróbki oraz niskich cen – jeszcze nigdy fotografia nie była tak bliska ludziom. Niestety, spowszednienie fotografii (będące tylko częścią szerszego zjawiska, które można nazwać wizualizacją świata) spowodowało znaczny spadek jakości i znaczenia fotografii w ogóle. Małe, niezbyt dobre jakościowo odbitki albo nawet tylko komputerowe pliki graficzne w znacznej mierze ustanowiły standard w fotografii.

Poza dostępnością, łatwością obróbki i stosowania komputerowych efektów specjalnych oraz wielkimi możliwościami gromadzenia, przechowywania i prezentowania (np. udostępniania w Internecie [por.: Kierus 2003]), cyfryzacja nie zmieniła nic w samej idei fotografii. To tylko jedna z nowych technik. Przejście z fotografii analogowej do cyfrowej można porównać do wprowadzenia aparatów i filmów małoobrazkowych Kodaka. Próba podnoszenia fotografii cyfrowej do rangi nowej dziedziny artystycznej (co robią niektórzy autorzy podpisując swoje zdjęcia nazwą „fotografia cyfrowa”, jakby to była co najmniej „akwaforta”, „węgiel”, czy „gwasz”…) jest zupełnie nietrafiona.

Początkowo fotografia cyfrowa była tylko nowym narzędziem, nie tworzyła nic innego niż fotografia klasyczna, inna była tylko forma rejestracji i zapisu. W obecnej chwili „analogowi klienci” foto-labów często nie zdają sobie sprawy, że ich zdjęcia nie są kopiowane na maszynach analogowych, tylko negatywy są skanowane a odbitki naświetlane cyfrowo laserem. Wśród ludzi zajmujących się fotografią, często pokutowało przeświadczenie, że cyfrowa fotografia jest „nieprawdziwa”, że matryca CCD[1] nie przekazuje energii światła tak jak robi to emulsja światłoczuła. To jest oczywiście prawda – energia nie jest przekazywana w taki sam sposób, ale jednak jest przekazywana.

Dla przeciętnego fotoamatora istotna jest możliwość robienia bardzo dużej ilości zdjęć bez ponoszenia dodatkowych kosztów (na tradycyjnym filmie małoobrazkowym można zrobić 36 zdjęć, aparatem cyfrowym na przeciętnym nośniku cyfrowym – paręset). Niewątpliwie rozdzielczość aparatów cyfrowych zaspokaja w zupełności potrzeby amatorów – bez problemu można wykonać cyfrową odbitkę formatu pocztówkowego (przy matrycy o rozdzielczości 3 Mpx – obecnie standardem jest znacznie większa rozdzielczość[2]), nie bez znaczenia jest też łatwa i darmowa (bez skanowania, itp.) możliwość skopiowania zdjęć do komputera, na płytę CD czy DVD, przetworzenia zdjęć za pomocą programu graficznego i błyskawicznego przesłania w dowolny punkt świata (za pomocą internetu) [Hopfinger]. Podobnie zawodowcy i artyści chętnie przechodzą na technikę cyfrową oszczędzając czas i pieniądze. Jak pisze Nowotka: „Praca na slajdach lub negatywach wiąże się zawsze z niepewnością co do ostatecznego wyniku. Wyjdzie, czy nie wyjdzie? A jak wyjdzie? A jak się coś popsuje, to trzeba będzie sesję organizować od nowa. Kto za to zapłaci? Cyfra likwiduje te problemy całkowicie. Efekt widzą od razu, mogą też przesłać podglądy pocztą elektroniczną” [Nowotka].

Jednak część ludzi fotografujących kieruje się zupełnie innymi pobudkami. Tradycjonaliści zawsze odrzucają nowinki techniczne, trzymając się starych i sprawdzonych mechanizmów i metod działania. Wielu fotografów twierdzi, że nie ma to jak klasyczne zdjęcie zrobione na srebrowym materiale światłoczułym[3]. I nie można im odmówić racji – możliwość wielkiego powiększenia, rozpiętość tonalna, charakterystyczny kształt ziarna, faktura barytowanego papieru… Fotografia cyfrowa jeszcze przez jakiś czas nie dogoni techniki analogowej w kategorii jakościowej.

Dopiero gdy fotografia zaczęła być masowo manipulowana cyfrowo, zetknęliśmy się z nową wartością w zakresie pojęcia fotografia cyfrowa. Jak mówi pochodzący z Chin artysta – Daniel Lee – jedną z najważniejszych rzeczy, jakie wydarzyły się w fotografii od wynalezienia aparatu, było pojawienie się programu Adobe Photoshop[4] [za: Zawojski 2006][5]. Zresztą zagadnienie to dotyczy ogólnie obrazu – nie tylko fotografii. Fotografia ma swojego Horowitza, który już w latach osiemdziesiątych tworzył „elektroniczne fotobrikolaże”, z kolei film ma Rybczyńskiego – prekursora montażu elektronicznego jako środka wyrazu artystycznego. Obaj ci twórcy posługują się komputerami, by stworzyć obraz taki jak sobie zaplanowali, a nie rejestrować taki, jaki akurat spotkali w rzeczywistości. Jak pisze Zawojski:

„Można postawić zarzut, iż takie operowanie rzeczywistością, wykorzystywanie jej do tworzenia ‘innych światów’, ‘światów niemożliwych’ w duchu Escherowskim[6], doprowadza w rezultacie do całkowitego zaniku realności, Baudrillardowskiej ‘agonii realnego’. Nieskończone symulacje i transformacje rzeczywistych obiektów w celu wykreowania obrazów, które ‘pięknie kłamią’, służą niewątpliwie poszerzaniu wyobraźni, jednocześnie jednak zamazują epistemologiczną pewność obcowania z tym, co jest prawdą i fałszem, rzeczywistością i iluzją.” [Zawojski 2000]

Równie „epokowym” zjawiskiem (będącym oczywiście konsekwencją pojawienia się fotografii cyfrowej) jest pojawienie się fotografii w internecie.

Internet a fotografia cyfrowa

Dawniej życie toczyło się powoli. Nikt się nie śpieszył. Dziś tylko w krajach mniej rozwiniętych gospodarczo, takich jak kraje Afryk, Ameryki Południowej czy Azji Południowo-Wschodniej czas jest mierzony od wydarzenia do wydarzenia, a nie dyktowany wskazówkami zegara. W Europie też tak było, jednak od czasów ery uprzemysłowienia (XIX w.) tempo upływania czasu diametralnie wzrosło. Goban-Klas bardzo dobrze ilustruje ten fakt za pomocą „zegara postępu technologicznego”.

„Wyobraźmy sobie, iż cały okres od powstania mowy artykułowanej

aż do roku 2000 naszej ery uznamy za odpowiednik jednej pełnej

doby, czyli dwudziestu czterech godzin. Na takim zegarze jedna

godzina reprezentuje aż tysiąc pięćset lat.” [Goban-Klas 2002]

  • północ (początek metaforycznej doby) – około 360. stuleci temu – porozumiewanie się za pomocą gestów,
  • ósmej rano – 12 tys. lat p.n.e. – malowidła naskalne,
  • 20:00 – pierwsze systemy zapisu mowy,
  • 20:40 – hieroglify egipskie,
  • 21:38 – alfabet,
  • kilka minut po 22:00 – pierwsze zapisane utwory literackie,
  • 23:30 – ruchoma czcionka Gutenberga,
  • 23:53 – prasa drukarska napędzana parą, w tej samej minucie powstaje telegraf,
  • 23:55 – powstaje telefon i gramofon,
  • 23:55:47 – radiotelegrafia,
  • 23:57:04 – kino,
  • 23:57:50 – kserografia,
  • 23:57:52 – tranzystor,
  • 23:58:02 – telewizja kolorowa,
  • 23:58:16 – zostaje wystrzelony w kosmos pierwszy sztuczny satelita Ziemi,
  • 23:58:20 – skonstruowano radio stereofoniczne,
  • 23:58:59 – magnetowid,
  • 23:59:11 – komputer osobisty, odtwarzacz laserowy,
  • 23:59:20 – pojawia się internet i strony WWW,
  • 00:00:00 – „katastrofa roku 2000”.[7] [Goban-Klas 2002]

Nasze czasy to już zupełnie inna epoka niż poprzednie. Możemy przyjąć, że jesteśmy w fazie maksimum „trzeciej fali” (1 fala – społeczeństwo agrarne, 2 fala – przemysłowe, 3 fala – informatyczne) [Toffler], lecz prawdopodobnie nadchodzi kolejna „fala” (być może jesteśmy już w jej fazie wstępnej) – fala społeczeństwa wirtualnego. Patrząc na zjawisko przyśpieszenia dziejów pod kątem komunikacji znajdujemy się obecnie w epoce komunikacji wizualno-obrazkowej (historia komunikacji [Goban-Klas 2002]: epoka werbalna, epoka pisma – Gutenberga [McLuhan], obrazkowa), gdy społeczeństwo będzie już całkowicie wirtualne, trzeba będzie chyba odłożyć na półkę historię komunikacji, gdyż wszystko będzie komunikacją digitalną, niezależnie jaką formę będzie przyjmować.

Widzimy więc, że historia technologii i komunikacji od zawsze były ze sobą splecione, obecnie widać to szczególnie wyraźnie na podstawie wspólnej historii fotografii cyfrowej i internetu, dwóch zjawisk które mogły by istnieć bez siebie, lecz nigdy nie nabrały by takiej dynamiki rozwoju i takiego znaczenia. Przyjrzyjmy się teraz kalendarium:

Kalendarium historii internetu[8] i fotografii cyfrowej[9] [10]:

1945 – Vannevar Bush publikuje w Atlantic Monthly artykuł As We May Think27, gdzie przedstawione zostają idee leżące u podstaw hipertekstu.

1951 – pierwszy magnetowid na taśmę (Video Tape Recorder) oparty na matrycy CCD.

  • – ZSRR wystrzeliwuje Sputnika.
  • – USA formuje agencję ARPA (Advanced Research Projects Agency
  • Agencja Rozwoju Zaawansowanych Projektów) – w odpowiedzi na radzieckiego Sputnika.

1961 – Leonard Kleinrock tworzy pierwszą teorię przełączania pakietów

1964 – Paul Baran publikuje raport On Distributed Communications Networks29 z propozycja zdecentralizowanej sieci komputerowej, która może działać nawet w przypadku awarii wielu węzłów. Propozycja ta leży u podstaw utworzenia kilka lat później ARPANET.

  • – ARPANET powstaje jako 4 węzłowa sieć. Pierwszymi wysłanymi pakietami była próba zalogowania się na zdalny system. Zakończyła się zawieszeniem systemu kiedy litera „G” z wyrazu LOGIN została wysłana.
  • – Uruchomiona została pierwsza wersja FTP (File Transfer Protocol), dzięki któremu powstały w internecie biblioteki programów, a także sterowników do sprzętu, dokumentacji.
  • – Ray Tomlinson30 tworzy pierwszy program pocztowy wykorzystujący sieć ARPANET.
  • – Program pocztowy zostaje zmodyfikowany, od tego roku używany jest znak @ oddzielający nazwę użytkownika od adresu węzła (autorem zastosowania „małpy” jest wspomniany wcześniej Tomilson). Następuje pierwsza tekstowa pogawędka na żywo przez sieć. Powstaje Telnet, aplikacja pozwalająca na zdalną pracę na odległych komputerach. Texas Instruments zgłasza patent na aparat fotograficzny „bez-filmu” – w praktyce jest to magnetowid rejestrujący obraz jako stop-klatkę.
  • – Do ARPANET’u włączone zostają pierwsze instytucje spoza Stanów Zjednoczonych.
  • – Po raz pierwszy pojawia się słowo internet, w opracowaniu badawczym dotyczącym protokołu TCP, napisanym przez Vintona Cerfa (wraz z Bobem Kahn’em[14] [15]) – „A Protocol for Packet Network Intercommunication”32. W uznaniu za tą i inne zasługi Vinton Cerf jest znany jako „ojciec internetu”.

1976 – pierwszy komputer osobisty przeznaczony do użytku w domu – Apple I.

1979 – Powstaje Usenet, tekstowe grupy dyskusyjne. Dziś Usenet to ponad 50 tysięcy grup i miliony użytkowników, czytających i biorących udział w dyskusjach.

  • – Sony prezentuje pierwszy komercyjny, cyfrowy aparat Mavica[16]. Obraz jest zapisywany na dyskietkach (później pojawiła się wersja zapisująca na płytach CD-R, Memory Stick, itp), a następnie odtwarzany w magnetowidzie jako „stop-klatka”.
  • – W sieci komputerowej pojawiają się uśmieszki (smileys 🙂 :-* :-(), tekstowe znaczki wyrażające emocje („emoticony”), dziś powszechnie używane w poczcie, grupach dyskusyjnych i SMS’ach.
  • – Od ARPANET odłączona zostaje jej część wojskowa, tworząc MILNET. W ARPANET hosty i sieci zaczynają używać protokołu TCP/IP. Powstaje właściwy internet. Powstaje LisaOS GUI – system operacyjny z interfejsem graficznym.
  • – Do rozwoju internetu włącza się National Science Fundation, tworząc NSFNET, sieć coraz szybszych superkomputerów wykorzystywanych do celów naukowych. Zostaje opublikowana specyfikacja dNs (Domain Name System)[17].
  • – William Gibson pisze swą najsłynniejszą powieść fantastyczno-naukową (a właściwie „cyberpunkową”) – „Neuromancer” [Gibson], gdzie używa słowa cyberspace (cyberprzestrzeń). Wiele z przedstawionych w Neuromancerze koncepcji można odnaleźć w dalszym rozwoju internetu.
  • – W Polsce powstaje elektroniczne pismo Donosy, założone przez Ksawerego Stojdę. Pismo to jest wysyłane pocztą elektroniczną i istnieje do dziś[18].
  • – Tim Berners-Lee[19] tworzy World Wide Web, system pozwalający autorom na połączenie słów, zdjęć i dźwięku, początkowo pomyślany dla wsparcia naukowców zajmujących się fizyka w CERN. W maju Polska zostaje przyjęta do EARN, części sieci BITNET. Kodak prezentuje Photo CD – standard do zapisu elektronicznych obrazów.
  • – 17 sierpnia pierwsza wymiana poczty elektronicznej między Polską a światem, uważana za początek internetu w Polsce[20].
  • – Na wiosnę następuje pierwsze włamanie z Polski do komputera za granicą.
  • – Pojawia się Mosaic, pierwsza graficzna przeglądarka World Wide Web.
  • – pierwszy amatorski aparat cyfrowy – Apple QuickTake 100.

[1]  zobacz: http://pl.wikipedia.org/wiki/CCD (29.07.2006)

[2]  31 lipca 2006 roku, Samsung wprowadził na rynek telefon komórkowy SCH-a990.

Jest on wyposażony m.in. w: fotograficzny aparat cyfrowy z matrycą 3,2 Mpx, zoom’em i redukcją „czerwonych oczu”, lampę błyskową, camcorder… i wiele innych funkcji.

[za: http://www.samsung.com/Products/wirelessphones/index.htm (9.08.2006)]

[3]  czy też innymi „niestandardowymi” technikami fotograficznymi jak polaroid, Lomo, czy fotografia otworkowa [Kierus 2006a, por. Tomaszczuk, por. Michałkowska]

[4]  Adobe wypuściło na rynek program Photoshop 1.0 w lutym 1990 (wersja na Mac’a)

[za: http://www.storyphoto.com/multimedia/multimedia photoshop.html (13.08.2006)]

[5]  zob.: http://www.adobe.com/products/photoshop/ (9.08.2006)

[6]  chodzi tutaj o Maurits Cornelis Escher’a (1898-1972) – artystę tworzącego „dzieła plastyczne z zawartością matematyczną”, najbardziej znane jego prace to tzw. „figury niemożliwe” czy też „światy niemożliwe”.

Więcej: http://www.mcescher.com/ (15.08.2006)

[7]  tu widać, że Goban-Klas pisał ten tekst wcześniej niż okazało się, że panika związana z rokiem 2000 została sztucznie wywołana przez producentów sprzętu komputerowego, w celach zwiększenia sprzedaży. Jednak samo zjawisko sztucznej „katastrofy” świadczy dobitnie o tym, jak łatwo ludzie przyjęli komputery jako rzecz naturalną, nie wnikając zbytnio w to co mieści się w „blaszanym pudełku”. Przyjęli to jak magię – korzystając z tego w pełni, jednocześnie bojąc się.

[8]  Bardziej szczegółowe kalendarium historii internetu [on-line]: http://www.winter.pl/internet/historia.html (28.07.2006)

[9]  więcej: http://inventors.about.com/library/inventors/bldigitalcamera.htm (29.07.2006)

[10] Bush, V. (1945) As We May Think [w:] Atlantic Monthly 07/45 [on-line] http://www.theatlantic.com/unbound/flashbks/computer/bushf.htm (28.07.2006)

[11] Kleinrock, L. (1961) Information Flow in Large Communication Nets [on-line] http://www.lk.cs.ucla.edu/LK/Bib/REPORT/PhD (28.07.2006)

[12] zob.: http://www.rand.org/about/history/baran.list.html (28.07.2006)

[13] zob.: http://pl.wikipedia.org/wiki/Ray Tomlinson (28.07.2006)

[14] zobacz: http://en.wikipedia.org/wiki/Bob Kahn (28.07.2006)

[15] [on-line] http://www.cs.berkeley.edu/~istoica/classes/cs268/papers/ck74.pdf (28.07.2006), więcej o Cerf’ie: http://en.wikipedia.org/wiki/Vinton Cerf (28.07.2006)

[16] więcej: http://en.wikipedia.org/wiki/Mavica (29.07.2006)

[17] DNS – Domain Name System – usługa służąca do nazywania miejsc sieciowych „ludzkimi” słowami (np.: http://www.radiomaryja.pl/), a nie numerami IP (np.: 212.76.37.144).

[18] zobacz: http://info.fuw.edu.pl/donosy/ (28.07.2006)

[19] zobacz: http://en.wikipedia.org/wiki/Tim Berners-Lee (28.07.2006)

[20] w praktyce było to pierwsze wykorzystanie protokołu TCP/IP.

Dokonał tego Rafał Pietrak z Instytutu Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, łącząc się z Janem Sorensenem z Uniwersytetu w Kopenhadze.

[za: IAR, więcej: http://www.radio.com.pl/iar/news.aspx?iID=2469206 (21.082006)]

Wtrysk jedno punktowy SPI

System polega na wtrysku paliwa jednorazowo na każdy obrót wału silnika, tzn. dwa razy w cyklu. Ilość paliwa jest dozowana z centralki wtryskowej bazującej na danych otrzymywanych z różnych sensorów.

Wtrysk wielopunktowy MPI

System wielopunktowy charakteryzuje się tym, że ma jeden wtrysk na każdy cylinder ulokowany blisko zaworów ssania. W systemie tym wszystkie wtryskiwacze są sterowane równocześnie i dostarczają jedną dawkę paliwa na każdy obrót wału korbowego silnika. Ich działanie może być łatwo przerwane oddziaływując na jeden przewód, który łączy z centralką wtryskową.

Bezpośredni wtrysk gazu (FLYING INJECTION)

W wyniku wieloletniej pracy konstruktorów, reprezentujących lidera wśród producentów samochodowych systemów gazowych, powstał nowy oryginalny układ zasilania FLYING INJECTION. System wtrysku gazu jest odpowiedzią na coraz bardziej surowe przepisy, dotyczące ochrony środowiska oraz wymogi w dziedzinie elektroniki i mechaniki, nowoczesnych systemów zasilania benzynowego, pojazdów samochodowych. Prezentowany system jest ewolucją dotyczącą rozwiązań, z myślą o autach nowej generacji, produkowanych wyłącznie z systemem wtrysku benzyny, kontrolowanym przez sondę lambda.

Poniżej przedstawiamy schemat ideowy systemu:

Kompletny zestaw montażowy składa się częściowo z elementów tradycyjnej instalacji takich jak:

– zbiornik z wielozaworem, komorą szczelną i zaworem tankowania

– osprzęt montażowy i komplet przewodów miedzianych zasilania i tankowania)

– elektrozawór gazowy oraz nowych elementów, specyficznych dla prezentowanego systemu takich jak:

– reduktor BRC model GENIUS

– dystrybutor dozownik gazu model SMART

– centrala wtrysku gazu model FLY GAS

– ewentualne dodatkowe moduły elektroniczne (dla konkretnego modelu auta).

Jak wynika z zestawienia , wyeliminowane zostały tradycyjne (kosztowne) elementy systemu takie jak:

– miksery, dobierane indywidualnie do typu zasilania auta

– pierścienie przeciwwybuchowe

– otwieracze przepływomierzy

– attuatory, silniki krokowe (STEP MOTOR) lub regulatory ręczne

– elektrozawory przepływu powietrza, odcięcia minimum itp.

Podstawowe elementy nowego systemu charakteryzują się następującymi cechami:

Reduktor GENIUS

Posiada tylko jedną komorę rozprężania wyposażoną w odpowiednie powierzchnie wymiany termicznej i systemem kompensacji ciśnienia, kontrolujący wartość ciśnienia gazu na wyjściu z reduktora. Zadaniem reduktora jest utrzymanie ciśnienia na stałym poziomie, powyżej wartości ciśnienia kolektora ssącego pojazdu Reduktor jest tarowany w taki sposób, aby uzyskiwał zróżnicowanie ciśnienia, względem kolektora ssącego, na poziomie nie wyższym niż 150 kPa. Dla silników ssących ma także znaczenie ciśnienie maksymalne. W przypadku silników z turbodoładowaniem wartość ciśnienia nie przekracza 260kPa. Sposób mocowania (położenie) reduktora w komorze silnika jest bez znaczenia, pod warunkiem, że istnieje możliwość podłączenia do układu chłodzącego silnik i spełnione są wymogi bezpieczeństwa.

Dystrybutor SMART

Jest nowoczesnym urządzeniem, które spełnia wewnątrz systemu rolę dotychczas realizowaną przez attuator, silnik krokowy lub regulator ręczny.

SMART kieruje i kontroluje przepływ gazu do przewodów dolotowych kolektora ssącego. Ciśnienie gazu między „górą” a „dołem” dystrybutora, czyli między wyjściem a wejściem gazu, może być zróżnicowane i wahać się na poziomie 100 – 200 kPa. Poza funkcją dozowania ilości gazu, dystrybutor SMART, pod kontrolą centrali FLY GAS, zapewnia natychmiastową gotowość odpowiedzi w zakresie zwiększonego lub zmniejszonego zapotrzebowania na paliwo Gwarantuje to natychmiastową reakcję silnika na zmieniające się, realne warunki jazdy na drodze. Symetria przewodów odchodzących z dystrybutora zapewnia właściwe rozdzielenie mieszanki gazowej na różne cylindry.

Praktycznie nie znaczenia czy system obsługuje auto 4-5-6-8 cylindrowe oraz w jakim układzie je zastosowano. SMART może zasilać silniki o mocy do 100kW. Powyżej tej wartości system należy wyposażyć w dwa lub więcej moduły, połączone ze sobą równolegle. Zasada działania nie ulegnie z tego powodu żadnej zmianie.

Centrala FLY GAS

Skomplikowana, nowoczesna centrala spełnia wiele zadań związanych z kontrolą mieszanki, wskazywanie poziomu gazu w zbiorniku oraz funkcje przełączania zasilania benzyna – gaz. W fazie instalacji centrala jest podłączona do komputera osobistego PC, który realizuje funkcje programowania i kontroli systemu. Komputer wyposażony jest w Software, stworzone przez BRC GAS EQUPIMENT, dzięki czemu możliwe jest błyskawiczne wybranie odpowiedniego modelu auta z pamięci komputera, a po jego potwierdzeniu, automatycznie realizowane są poszczególne procedury, specyficzne dla danej marki, typu i modelu pojazdu. Dzięki Software centrala FLY GAS może kierować przepływem gazu z dużą dokładnością niezależnie od tego czy ciśnienie z wyjściu reduktora jest mniej lub bardziej zbliżone do wartość

nominalnych. Nie ma również znaczenia zróżnicowanie temperatury gazu, gdyż centrala FLY GAS uzyskuje informacje o zmienionych parametrach w czasie rzeczywistym i automatycznie kompensuj ewentualne odchylenia. FLY GAS spełnia w pojeździe te same funkcje kontroli co centrala wtrysku benzyny i w granicach możliwości odebrane informacje, adaptuje do sterowania przepływem gazu. W skład systemu wchodzą również czujnik ciśnienia, i czujnik temperatury, nawet jeśli fizycznie są odłączone, z racji optymalizowania przekazywanych sygnałów. Na podstawie przedstawionych poniżej wykresów, możliwe jest dokonanie konfrontacji pomiędzy zasilaniem gazowym w instalacjach tradycyjnych a nowoczesnym zasilaniem poprzez wtrysk gazu. Wykresy przedstawiają krzywe mocy przy funkcjonowaniu silnika na benzynie, jak i na gazie. Można zauważyć, że przy instalacji tradycyjnej przez fakt założenia miksera, który zmiesza dopływ powietrza do kolektora, pogarszają się parametry mocy na benzynie, w stosunku do tych, bez instalacji gazowej. Jest to porównanie linii krzywych na rysunku 1. Fakt ten nie ma miejsca przy zastosowaniu systemu wtrysku gazu, co oznacza, ze parametry mocy silnika na benzynie, w praktyce pozostają bez zmian. Porównywalne wyniki dla osiągów silnika pracującego na gazie w systemie tradycyjnym a systemie wtrysku gazu, wskazują wyraźnie na zbliżenie parametrów silnika do optymalnych, w przypadku rozwiązania wtryskowego. Pozostałe niewielkie różnice, wynikają tylko z cech zastosowanego paliwa. Jest to porównanie linii krzywych na rysunku numer 2.

Wielopunktowy sekwencyjny wtrysk gazu.

W urządzeniu tym, gaz podobnie jak w tradycyjnych rozwiązaniach, opuszcza parownik w fazie lotnej. Z parownika doprowadzany jest do urządzenia dawkującego, wyposażonego w dwa zawory sterowane sekwencyjnie silnikami krokowymi. Pierwszy odpowiedzialny jest za dawkowanie paliwa na wolnych obrotach i podczas pracy pod niewielkim obciążeniem. Drugi otwiera się podczas zapotrzebowania na większą moc, na przykład podczas przyspieszania. Otwieraniem tych zaworów steruje komputer samochodu za pośrednictwem procesora (opracowanego osobno dla różnych silników) instalacji gazowej. Pod uwagę, podobnie jak w przypadku zasilania silnika benzyną, brane są dane z wszystkich czujników silnika: sondy lambda, czujników temperatury, przepływu powietrza i tym podobne. Paliwo z urządzenia dawkującego trafia do dystrybutora rozprowadzającego paliwo osobno do każdego cylindra. W przypadku tej instalacji wtryskiwacze mają postać rurki zakończonej kalibrowanym otworem.

Praktycznie różnica w eksploatacji na gazie jest niezauważalna. W stosunku do tradycyjnych urządzeń uproszczone jest także podłączenie elektryczne wykonywane podczas montażu instalacji gazowej, które sprowadza się do wpięcia w przewody sterujące wtryskiwaczami benzyny, podłączenie masy i ewentualnego podłączenia do czujnika temperatury silnika. Dzięki wysokiemu zaawansowaniu technologicznemu i zastosowaniu nowoczesnych osiągnięć techniki oraz elektroniki wtrysk gazo SGI – jako jedno z niewielu tego typu rozwiązań na świecie – spełnia wymagania: aktualnych norm emisji spalin EURO 3, już obecnie norm emisji spalin EURO 4, które będą obowiązywały od 2005 roku. Urządzenia SGI – Sekwencyjny Wtrysk Gazu dostępne są na rynku Polskim od początku 2001 roku.

Zalety sekwencyjnego wtrysku gazu SGI:

Całkowite wyeliminowanie różnic pomiędzy jazdą na gazie a jazdą na benzynie.

Pełna automatyzacja obsługi – samoczynne przełączanie na zasilanie gazem po osiągnięciu odpowiedniej temperatury przez silnik – automatyczny powrót z zasilania gazem na zasilanie benzyną w przypadku wyczerpania się gazu w butli (sygnalizowany dźwiękowo). Krótki czas montażu dzięki wyeliminowaniu podłączeń do oryginalnej instalacji elektrycznej samochodu (wykonywanych w układach gazowych poprzedniej generacji). Niska cena za urządzenie tak wysokiej klasy (ok. 4,5 tysiąca złotych). Reprogramowalność komputera SGI – pozwala na możliwość zamontowania urządzenia do innego samochodu (przekładka). Łatwa diagnostyka na odległość dzięki wykorzystaniu modemu telefonicznego. Wysoka jakość spełniająca wymagania producentów samochodów (urządzenia SGI montowane są fabrycznie). Wtryskiwacze SGI opracowane zostały specjalnie dla sekwencyjnego wtrysku gazu, montowane są na kolektorze ssącym w pobliżu wtryskiwaczy benzyny, sterowane są na podstawie sygnałów sterujących wtryskiwaczami benzyny dla poszczególnych cylindrów.

Według badań wykonanych przez Centrum Techniki Daewoo w Falenicy – dla samochodu Daewoo Tacuma 2,0 obejmujących porównanie dynamiki i elastyczności samochodu benzyną i gazem różnice są minimalne:

– na odcinku testowym 0-1000m –0,9%

– dla rozpędzenia od 0 do 100km/h –4%

– dla rozpędzenia od 60 do 100km/h –1%

Wtrysk gazu w fazie ciekłej.

Najnowsza generacja instalacji gazowych wprowadza zupełnie nową jakość. Dotychczas gaz płynny zachowywał stan ciekły tylko do momentu dostarczenia go do reduktora (parownika). W systemie tym brak jest parownika, nie ma też filtru gazu. Paliwo przechowywane w zbiorniku pod ciśnieniem tłoczone jest w kierunku silnika za pomocą pompy będącej integralnym elementem wielozaworu znajdującego się w zbiorniku. Pompa napędzana jest elektrycznie, chłodzenie zapewnia jej olej znajdujący się w pojemniku pod nią. Obecność oleju wymaga transportowania zbiornika gazu zawsze w tej samej pozycji, w jakiej zostanie zamontowany w aucie sterujący wtryskiem benzyny.

Układ kończy się wtryskiwaczami wkręconymi w otwory wywiercone w kanałach kolektora ssącego. Pomiędzy zbiornikiem a wtryskiwaczami znajduje się regulator ciśnienia zwiększający je dokładnie o 5 atmosfer. Większe ciśnienie potrzebne jest po to aby niewykorzystane paliwo mogło wrócić do zbiornika.  Płynny gaz krążący w układzie pokonuje następującą drogę: zbiornik – regulator ciśnienia – wtryskiwacze – przewód powrotny – ponownie zbiornik. Wtryskiwacze wykorzystują tylko część dostępnego paliwa, otwierając się i zamykając zgodnie z odbieranymi impulsami elektrycznymi. O czasie ich otwarcia decyduje procesor połączony z komputerem samochodu, normalnie sterujący wtryskiem benzyny. Zamontowanie takiej instalacji gazowej wymaga zaledwie trzech godzin pracy. Konieczna jest jednak ogromna precyzja montażu gniazd wtryskiwaczy. Kolektor ssący musi zostać wyjęty z samochodu, wiercenie odbywa się przy użyciu matrycy zaprojektowanej do konkretnego modelu kolektora. Ciekły gaz musi bowiem zostać podany bardzo precyzyjnie – prosto pod zawór ssący. W przeciwnym razie rozprężające się, a niespalone paliwo powodowało by oblodzenie kolektora.

Każdy element tego systemu projektowany jest indywidualnie do danego modelu auta. Zbiornik, procesor współpracujący z danym modelem układu wtryskowego benzyny i syntetyczne przewody paliwowe (wytrzymują ciśnienie 345 atmosfer) określonej długości. Wszystko to ma wpływ na koszt urządzenia i na ograniczenie liczby samochodów, do których można je zainstalować. W Polsce wtrysk gazu w fazie ciekłej jest już dostępny. Jego koszt wraz z montażem przekracza kwotę siedmiu tysięcy złotych. To dużo, ale przewidziany jest on do nowoczesnych, drogich samochodów, które będą eksploatowane długo. Istotną zaletą tej instalacji jest jej  całkowita bezobsługowość. W niektórych silnikach chłodzące właściwości rozprężającego się gazu wpływają też na wzrost mocy.

Co nazywamy „fotografią wirtualną” dziś, czyli w czasach kiedy nie ma jeszcze wirtualnej rzeczywistości? Potocznych zastosowań tego terminu jest co najmniej kilka. Pierwszym które zaczęło się pojawiać w ustach Ziemian, było nazywanie tym terminem, po prostu fotografii cyfrowej (w początkowej fazie pojawienia się cyfrowych aparatów fotograficznych). Z chwilą pojawienia się internetu w real’u i cyberpunka w literaturze terminem tym zaczęto nazywać fotografie umieszczone w galeriach internetowych („wirtualnych”). Jednak obecnie, ten termin pojawia się już tylko w kontekście komputerowych i internetowych technologii próbujących (czasami z niezłym skutkiem) naśladować rzeczywistość. Jako pierwszy przykład proponuję QTVR (Quick Time Virtual Reality) – system firmy QuickTime, imitujący wrażenie przestrzenności (powstaje to na zasadzie połączenia wielu panoramicznych zdjęć, w taki sposób, że oglądający ma wrażenie że znajduje się wewnątrz wytapetowanej sfery). Następną sprawą, którą potocznie nazywa się „fotografią wirtualną” są foto- realistyczne obrazy [Wojnecki 2005b] tworzone za pomocą komputerów.

Internet

„Miejsca, w których neurony komunikują się ze sobą, to synapsy. Każdy z ponad 100 miliardów neuronów mózgu ma przynajmniej 1000 takich kontaktów. Ze względu na sposób przekazywania informacji możemy wyróżnić dwa typy synaps: elektryczne i chemiczne” [Górska]. To jest oczywiście opis budowy mózgu. Gdyby jednak niektóre słowa zamienić, np. neurony na komputery i serwery, synapsy na łącza, mózg na sieć, a elektryczne i chemiczne na kablowe i radiowe, mielibyśmy idealny model internetu. Internet to jest „globalna sieć sieci”, czyli największa sieć komputerowa na świecie (oparta na tzw. protokole komunikacyjnym TCP/IP – Transfer Control Protocol/Internet Protocol), łącząca sieci lokalne. Internet nie posiada głównego centrum, przypomina plaster miodu lub owoc granatu, jest zlepkiem małych składników, które w swojej masie stanowią całościową konstrukcję, przy czym zniszczenie jednego składnika w niewielkim stopniu osłabia całość.

Pomysł stworzenia sieci rozproszonej, przyszedł do głowy amerykańskim generałom, którzy obawiali się wojny nuklearnej i chcieli stworzyć system dowodzenia odporny na precyzyjne, punktowe ataki. Na szczęście stworzony przez nich organizm, znalazł inne zastosowania, do czego przyczynili się studenci i naukowcy (czyli byli studenci) amerykańskich uczelni.

Dziś internet jest symbolem wolności i równości. Chociaż wiele firm (np. Microsoft) i wielu polityków usiłuje wprowadzić jakieś narzędzia do kontroli i cenzury sieci, to na szczęście znacznie więcej osób broni wolności internetowej (w USA wolność słowa gwarantuje IV poprawka do Konstytucji – dotyczy to także internetu). Dzięki temu, internet stał się medium komunikacyjnym dla artystów, ekologów, antyglobalistów, terrorystów no i oczywiście „normalnych ludzi” na całym świecie[1] [2]. Oczywiście wolność w internecie jest „pustym słowem”, to tylko simulacrum… Chiński rząd bardzo skutecznie blokuje swoich obywateli od tzw. niepożądanych treści. Właściwie to co jest w Chinach to nie internet, a duży intranet za ogromnym firewall’em, zwanym potocznie Great Firewallu.

Wielu specjalistów i historyków porównuje powstanie internetu (a właściwie stron WWW) do „wynalezienia druku”[3] przez Gutenberga [por. McLuhan]. Trudno nam dziś ocenić, czy jest to równie rewolucyjny wynalazek, ale na pewno daje wiele możliwości i ułatwia życie. Internet to najwydajniejsze i najtańsze medium do komunikacji między ludźmi na całym świecie. Dopiero teraz, kiedy tylu ludzi może korzystać z internetu, pojęcie „globalnej wioski” [op.cit.] stało się rzeczywistością, z tym, że jest to „wirtualna globalna wioska”. W dzisiejszych czasach z internetu korzysta co najmniej miliard użytkowników[4] w ponad 220 krajach[5], wiele tysięcy ludzi pracuje w firmach związanych z internetem, a dodatkowo kilka tysięcy zajmuje się łamaniem prawa przez internet. Każdy z tych użytkowników może w ciągu paru sekund wysłać wiadomość multimedialną (tekst, obraz, dźwięk), porozmawiać „na żywo” (chat, telefonia internetowa – np. Skype[6]), czy po prostu „posurfować”[7] po internecie. Użytkowników internetu przybywa z dnia na dzień, a prawie codziennie w sieci pojawiają się nowe serwisy i nowe usługi z których może korzystać każdy podłączony do sieci mieszkaniec Ziemi.

[1]  internet jako medium informacyjne odegrał ostatnio ogromną rolę jako medium demokratyczne – nie cenzurowane, nie sterowane przez koncerny medialne, polityków itp. To dzięki internetowi świat dowiedział się o powstaniu Zapatystów z Meksyku, informacje z frontu w 1 wojnie w Zatoce Perskiej docierały do społeczeństwa światowego szybciej niż przez media oficjalne, które były w pełni cenzurowane. Podobnie w czasie wielkiej katastrofy – Tsunami w 2005 roku, ludzie odszukiwali swoich znajomych i rodziny właśnie dzięki internetowi. Dobrym przykładem takiego serwisu „demokratycznego” jest np. GNN (http://www.guerillanews.com (27.07.2006)).

Warto też zobaczyć serwis poświęcony szczytowi nt. praw autorskich i własności wspólnej w internecie [Creative Commons – http://www.creativecommons.pl (27.07.2006)], który jest redagowany przez wszystkich uczestników w sposób całkowicie bez cenzury: http://www.icommons.org/isummit/ (27.07.2006)

[2]  każdy z nas pewnie słyszał o chińskim Wielkim Murze – w naszych czasach ta idea odrodziła się. Nowa, internetowa wersja Muru jest o wiele lepsza i skuteczniejsza, oczywiście dzięki takim koncernom jak Yahoo, Microsoft, Google, Cisco – koncernom z „kraju wolności”, czyli Stanów Zjednoczonych. Yahoo przyznał się nawet do tego, że przekazał chińskim służbom bezpieczeństwa informacje, dzięki którym chiński dziennikarz – Shi Tao (zobacz: http://en.wikipedia.org/wiki/Shi Tao (28.07.2006)), trafił do więzienia na 10 lat za propagowanie w sieci „zakazanych treści”

[za: http://www.egospodarka.pl/16241 .Yahoo-Microsoft-i-Google-ignoruja-prawa-czlowieka, 1,12,1.html (27.07.2006),

por. http://web.amnesty.org/pages/chn-310106-action-eng (27.07.2006)].

Google z kolei zgodziło się w kwietniu 2006 na wdrożenie specjalnej, cenzurowalnej wersji wyszukiwarki pod nazwą „GuGe” („Gu” – oznacza dolinę,

„Gue” – pieśń) [za: Gazeta Wyborcza, 14 kwietnia 2006, s. 29], od czerwca 2006,

URL www.google.com nie jest już dostępne z wewnątrz Chin [więcej: http://www.webpronews.com/topnews/topnews/wpn-60- 20060609ChinaRepeatsWhatGoogleWasSaying.html (27.07.2006), http://www.webpronews.com/insiderreports/searchinsider/wpn-49-

20060607GooglecomVanishesFromChina.html (27.07.2006)].

Mechanizm działania Great Firewall jest prosty, dzięki urządzeniom Cisco monitorowane są wszystkie pakiety danych przechodzące przez łącza chińskie, jeśli zostaną wykryte słowa zakazane (np. dotyczące placu Tiananmen, Tybetu czy praw człowieka) połączenie zostaje zablokowane z obu stron [Meller].

[3]  oczywiście Gutenberg nie wynalazł druku – jest to tylko potoczne powiedzenie, faktycznie jednak miał ogromny wpływ na rozwój druku, gdyż udoskonalił „ukradziony wynalazek” – skonstruował prasę drukarską modyfikując prasę introligatorską oraz zastosował odlewaną z ołowiu (zamiast drewnianej) czcionkę ruchomą, która pozwoliła na druk większych objętościowo wydawnictw książkowych w większych (jak na tamte czasy) nakładach. „Biblia Gutenberga” ukazała się drukiem w 1455 roku

[zob.: http://pl.wikipedia.org/wiki/Biblia Gutenberga (11.06.2006)].

[4]  w marcu 2006 roku, na całym świecie, internet ma 1 022 863 307 użytkowników, co stanowi 15,7% populacji [za: http: / /www. internetworldstats. com/stats. htm]. Jak przewiduje Robert E. Kahn – współtwórca protokołu TCP/IP (obecnie przewodniczący CEO Corporation for National Research Initiatives), za dziesięć lat internet będzie miał „dwa do trzech miliardów użytkowników, więcej urządzeń sieciowych niż ludzi, ogromne archiwa zasobów rozrywkowych, dużo rozwiązań związanych z zarządzaniem różnorakimi urządzeniami z dostępem do sieci, popularność dostępu bezprzewodowego, mnogość połączeń światłowodowych/kablowych dla użytkowników domowych, komórki w pełni obsługujące Internet, dużo bardziej wyrafinowane usługi wyszukujące, z istotnymi elementami wertykalnymi, większe znaczenie pracy grupowej, ważne transakcje finansowe poprzez sieć, bardziej zróżnicowane reklamy on-line, działający międzyplanetarny Internet pomiędzy Ziemią i Marsem, a w przyszłości – kolejnymi planetami” [za: http://www.internetstandard.pl/news/92007.html (8.06.2006)]

[5]  jak podaje Internet Systems Consortium, Inc. (ISC), w styczniu 2006 namierzono około 400 milionów komputerów (hostów) podłączonych do internetu

[za: http://www.isc.org/index.pl?/ops/ds/host-count-history.php (8.06.2006)].

Z kolei według danych CIA, pod koniec roku 2005, stały dostęp do internetu funkcjonował w 224 krajach świata

[za: http://www.cia.gov/cia/publications/factbook/rankorder/2153rank. html]

[6]  Skype – najpopularniejszy obecnie system telefonii internetowej. W kwietniu 2006,

Skype zanotowal 100 milionow zarejestrowanych uzytkownikow

[za: http://about.skype.com/2006/04/ (7.06.2006)]

[7]  „surfować” lub „serfować” (ang. surfing – ślizganie się) – po raz pierwszy sformułowania surfing użył Jean Armour Polly w swoim artykule o internecie (1992); oznacza ono swobodne „ślizganie się” po stronach WWW, przeskakiwanie z jednej na drugą, podążanie za linkami (hiperłączami)

Jest to urządzenie, które pozwala na automatyczne przerwanie przepływu LPG ze zbiornika do komory silnika. Składa się on z zwieracza uruchomianego elektromagnesem (12V złączki wejściowej i wyjściowej) oraz z wanienki wyposażonej w filtr zatrzymujący ewentualne zanieczyszczenia.

Elektrozawór LPG jest zamknięty w pozycji spoczynkowej. Przy zamknięciu obwodu elektrycznego cewka przyciąga do siebie jądro (rdzeń) magnetyczne, sztywno połączone z zwieraczem, pozwalając na przepływ LPG.

Zaleca się w fazie instalowania zwrócenie uwagi na strzałkę wytoczoną na trzonie elektrozaworu, która wskazuje właściwy kierunek przepływu gazu tj. od zbiornika do reduktora.

Elektrozawór jest wyposażony w strzemię i śruby mocujące i musi być umocowany w pozycji pionowej (prostopadłej) wyłącznie na przegrodzie silnika.

Elektrozawór benzynowy.

Jest to urządzenie, które pozwala na przerwanie przepływu benzyny w czasie kiedy samochód jest zasilany gazem. Składa się z zwieracza włączanego cewką magnetyczną i dwóch złączek, wejściowej i wyjściowej. Elektrozawór ten jest wyposażony poza tym w urządzenie przeciw wypadkowe, które pozwala na przywrócenie sposobem ręcznym przepływu benzyny w przypadku awarii instalacji elektrycznej w pojeździe. Także elektrozawór benzynowy jest zamknięty w stanie spoczynku, a otwierany przez dopływ prądu. Jest on umieszczony w komorze silnika między pompą paliwową a gaźnikiem. Także na nim wytłoczona jest strzałka, która wskazuje kierunek przepływu paliwa.

Elektrozawór benzynowy musi być umocowany pionowo, z dala od „części niebezpiecznych” komory silnika. Poza tym jego instalacja musi pozwalać na dostęp do urządzenia ręcznego przywracania przepływu. Na końcu należy pamiętać, że elektrozawór benzynowy można zastosować wyłącznie w samochodach gaźnikowych. W tych z wtryskiem, odpowiednie urządzenia mają za zadanie zatrzymać działanie urządzenia wtryskowego.

Reduktor parownik

W omawianym urządzeniu zasilanym LPG, reduktor-parownik zwany w skrócie reduktorem ma do wykonania zadanie o pierwszorzędnym znaczeniu. Pozwala on na wymianę cieplną niezbędną do całkowitego wyparowania LPG i zmniejsza ciśnienie aż do wartości zbliżonych do wartości ciśnienia atmosferycznego, tworząc paliwo gotowe do wchłonięcia przez silnik. Może być zrealizowany w różnych wersjach: pneumatyczny dla samochodów gaźnikowych (rys. 1), elektryczno wspomagający dla samochodów z zapłonem elektronicznym (rys. 2), TURBO dla samochodów z doładowaniem.

Mieszacze (mieszalnik)

Mieszacz ma za zadanie dostarczenie silnikowi w każdej sytuacji ilość gazu bezpośrednio proporcjonalną do ilości powietrza zasysanego przez silnik. Może być to osiągnięte różnymi sposobami, zarówno używając rury Venturiego gaźnika samochodu, lub też tworząc Venturi w samym mieszaczu. Wykonanie mieszacza związane jest z rodzajem zasilania samochodu. Zobaczymy w dalszych rozdziałach główne cechy charakterystyczne mieszaczy do samochodów gaźnikowych i z wtryskiem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Fotografia w Internecie

Posted: 5 czerwca 2019 in prace magisterskie

Internet to nie tylko komputery spięte siecią, to również zasoby internetowe, czyli strony WWW, serwery FTP oraz bazy danych, to również ludzie, tzw. internauci, którzy codziennie korzystając z internetu tworzą (czasami nieświadomie) ten „organizm”. Podobnie można powiedzieć, że internet to nie tylko strony WWW. W internecie udostępnionych jest wiele różnych usług sieciowych. Oto najważniejsze z nich:

  • http – Hyper Text Transfer Protocol – udostępnianie, tworzenie i oglądanie stron WWW,
  • e-mail – poczta elektroniczna,
  • chat/irc – pogawędki i rozmowy przez Internet w czasie rzeczywistym,
  • streaming – transfer strumieni danych multimedialnych na żywo (telefonia internetowa, radio i telewizja internetowa),
  • ftp – File Transfer Protocol – udostępnianie i przesyłanie plików komputerowych (nawet znacznej wielkości),
  • peer-to-peer – (p2p) systemy wymiany plików bezpośrednio pomiędzy komputerami internautów, bez pośrednictwa serwerów plików,
  • usenet – grupy dyskusyjne, czyli wysyłanie i czytanie news’ów,
  • forum – grupy news’owe zrealizowane za pomocą stron WWW,
  • telnet – zdalny dostęp do komputerów.

Stąd już tylko krok do zrozumienia, dlaczego internet i fotografia cyfrowa wzajemnie się pobudzają do rozwoju, ale o tym za chwilę. Najpierw przyjrzyjmy się starciu pomiędzy fotografią cyfrową a analogową. [1]


[1] za: Internet Software Consorcium isc.org/index.pl?/ops/ds/ (25.06.2006)

Własna ocena

Moim zdaniem przerobienie samochodu z układem zasilania benzyną na instalację gazową ma swoje wady jak i zalety.

 Zalety stosowania gazu propanbutan:

– spadek kosztów paliwa o około 50%,

– spaliny gazowe zawierają ok.20-25% mniej substancji toksycznych niż spaliny benzynowe,

– LPG nie rozpuszcza się w oleju silnikowym, który ma dzięki temu większą trwałość,

– znaczni łatwiejsze jest uzyskiwanie i dozowanie jednorodnej mieszanki.

Wady napędu gazowego:

– ograniczenie funkcjonalności bagażnika przez zbiornik gazowy,

– niewielki spadek mocy silnika ok. 5-10%,

– koszt instalacji w silnikach gaźnikowych 1300-1800 zł w silnikach wtryskowych 2400-3500zł,

– samochody z gazowym układem zasilania niezależnie od wieku muszą co roku przechodzić przegląd rejestracyjny, jest on droższy ponieważ traktowany jest jako „przegląd specjalistyczny”,

– przed zamontowaniem instalacji LPG w nowym samochodzie należy siębupewnić, czy dana marka akceptuje taką przeróbkę, ponieważ w niektórych markach montaż auto-gazu może spowodować utratę gwarancji,

– montaż instalacji LPG w starych silnikach o dużym przebiegu (powyżej 100 tysiąca kilometrów) może pociągnąć za sobą konieczność szybkiego wykonania remontu silnika, wynika to z faktu, że gaz może usunąć nagromadzony w cylindrach nagar „uszczelniający” dotychczas komorę spalania.

Naturalnie koszta związane z zamontowaniem instalacji gazowej lub zakupem samochodu, który jest fabrycznie wyposażony w taką instalacje są pokaźne, ale szybko się amortyzują, szczególnie jeśli roczne przebiegi są znaczne.

 Bibliografia

Czasopisma:

AUTO – Technika Motoryzacyjna Luty 1999

AUTO – Technika Motoryzacyjna Styczeń 2000

Auto Świat numer 21/01

Auto Świat numer 22/01

Auto Świat numer 14/01

Auto Świat numer 01/02

Ciągły wzrost zatrucia środowiska doprowadził do wprowadzenia nowych i bardziej surowych ustaw dotyczących ochrony środowiska. Przede wszystkim dotyczy to samochodów rejestrowanych po raz pierwszy, które w myśl tych ustaw muszą być wyposażone w katalizator. Tłumik katalityczny, trzyścieżkowy z sondą Lambda jest, biorąc pod uwagę współczesną technologię, rozwiązaniem najbardziej nowoczesnym, jeżeli chodzi o zmniejszenie substancji szkodliwych, produkowanych przez silniki. Pozwala on na wyeliminowanie ponad 90% HC, CO i NOx, ale nie może prawidłowo funkcjonować wyłącznie z systemami zasilania regulowanymi elektronicznie. Dlatego też wyprodukowano i opatentowano urządzenie, które pozwala na przerobienie na LPG pojazdów posiadających katalizator. Urządzenie, które integruje się perfekcyjnie ze

splotem elektronicznym i dynamiki płynnej samochodu, zmniejszając ostatecznie emisje substancji trujących i które pozwala na korzystanie z korzyści oferowanych przez LPG i które potrzebuje w każdym bądź razie urządzenia Lambda Gas gwarantującego perfekcyjne spalanie LPG, urządzenie to zarządza przechodzeniem automatycznym z benzyny na gaz. Realizacja instalacji gazowej z urządzeniem Lambda Gas pociąga za sobą zastosowanie nowych rozwiązań szczególnych takich jak:

– Centralka kontrolna do wiązania odprowadzanych sygnałów z centralki wtrysku według schematów odpowiadających różnym modelom samochodów.

– Urządzenie kontrolne uruchamiające do dołączenia na rurze wyjściowej LPG z reduktora. Ma to miejsce na bazie, który pochodzi z centralki kontrolnej i jest w stanie uregulować przepływ LPG bezpośrednio do mieszacza.

– Przełącznik jest okablowany i łączy bezpośrednio z centralką, pozwala na przełączenie i powiadamia użytkownika o wypadku złego funkcjonowania.

 

Miernik nośności powietrza

Mogą nimi być debimetr K, debimetr łopatkowy z częścią ruchomą o różnym kształcie, debimetr z przewodem cieplnym lub też system speedy-density (szybko zgęszczacz). Wśród tych systemów, te które mają części ruchome i których amplituda jest kontrastowana przez sprężyny (debimetr łopatkowy) i przez siły pochodzące z ciśnienia benzyny (debimetr K), tworzą się w rurociągach zasysania straty (ubytki) załadowania mające zasady generalnie niezgodne z tymi niezbędnymi dla prawidłowego zasysania LPG.

Podczas działania na gaz muszą więc zostać otwarte w sposób sitowy, chyba że nie pociągnie to za sobą dodatkowych problemów. W systemach wielopunktowego wtrysku Motronic np. otwarcie debimetru pociąga za sobą bezwarunkową rozmaitość wyprzedzenia zapłonu. W tych przypadkach wskazane jest zainstalowanie mieszacza na górze debimetru lub też wykonanie kompensacji ciśnienia. System z przewodem cieplnym i systemy speedy-density natomiast nie pociągają za sobą zmian w zasadach zasysania gazu, dlatego też nie wymagają szczególnych środków.

 Emulacja załadowania

Najnowsze systemy elektroniczne wtrysku wyposażone w obiegi diagnostyczne, zdolne są do rozpoznawania braku działania wtryskiwaczy, poprzez zaświecenie się wskaźnika CHECK, zapamiętywania odchyleń i złego funkcjonowania silnika. W tych przypadkach niezbędne jest „emulowanie” obecności wtryskiwaczy w stosunku do centralki, poprzez załadowanie fikcyjne złożone z jednego lub więcej emulatorów. Jeżeli chodzi o emulatory i regularne wchłanianie, muszą być one tarowane na minimalnych wartościach prądu.